spacer
spacer

Czytelnia - Recenzje płyt:

Pokazujemy tutaj 15 najnowszych recenzji. Jeżeli chcesz zobaczyć pełną listę, wejdź do ARCHIWUM.


Lumpex 75 - Przepraszam / Przeciwko Wam

Wydawnictwo: Olifant Records,
Rok wydania: 2008
Status: MCD

Po pewnym czasie milczenia gdański Lumpex 75 zaczyna szykować nowy album, którego ten singiel jest zapowiedzią. Można go nabyć tylko jedynie razem z gazetką NJJZN #11. Warto dodać, że na albumie utwory zostaną nagrane na nowo, co podnosi kolekcjonerską wartość tego krążka. Min. z tego powodu warto go mieć. Pierwsze wrażenie dla mnie jest takie, że Lumpexi zupełnie zmienili stylistykę. Utwory (pierwszy szybki, drugi wolniejszy) są zagrane ciężko i ostro, gitary nisko nastrojone, a teksty poważne, wojownicze, ironiczne i gorzkie, z odniesieniami do polityki. Kula i spółka walą z grubej rury. Numer „Przepraszam” jest o robieniu z Polaków kozłów ofiarnych i obwinianiu nas o wszystko przez inne narody. Co złego to my, hehe. „Przeciwko Wam” to piosenka o skurwiałych politykach. Utwory są połączone i zgrane na jednym tracku. Mi ten pomysł na początku się średnio podobał, ale z czasem stwierdziłem, że jednak utwory dobrze się układają w całość i są ze sobą powiązane. Całość brzmi dobrze, kopie i wpada w ucho. Gitary „tną” i miażdżą, jak na Oi! music to naprawdę brutalny sound. Należy dodać, że są to tylko przecież wersje „próbne” i na pełnym albumie nagrane na nowo na pewno będą brzmieć jeszcze lepiej hehe. Solówki trzymają poziom i dobrze się komponują z ciężkimi, brutalnymi „podkładami”. Widać, że zespół odszedł na dobre od wesołego punka i na dobre zadomowił się w stylistyce tzw. ciężkiego Oi! (kto wie o co chodzi ten wie). Czekam na pełny album! Dałbym 7/10, ale jako, że to w pewnym sensie rarytas, to z tej racji daję ocenę wyżej.

Ocena: 8 | Autor: Yugin


Disturbed Mother Fucker - Oi! Aint dead …

Wydawnictwo: Mother Fucking Sounds
Rok wydania: 2008
Status: CD

Płyta ta jest zbiorem trzynastu coverów tuzów angielskiej sceny oi! music wykonanych tak , iż większość z nich wolę słuchać w tej wersji niż w oryginałach i to jedno zdanie powinno już chyba wystarczyć za całą recenzję oraz przekonać tych, który mają możliwość ale wahają się, do zakupu tej pozycji. Graficznie płyta wygląda nieźle i solidnie: mamy tu dobry papier, teksty piosenek ilustrowane miniaturami okładek płyt z których pochodzą oraz długą listę z podziękowaniami. Żeby jednak nie było tak słodko należy wspomnieć, iż niektóre z utworów pojawiły się także już wcześniej na innych produkcjach Jonesy,a i to nawet dwu lub trzy krotnie, a także taki iż kawałki nie zostały dobrane w stu procentach pode mnie – ale to już ocena subiektywna. Nie powinni po nią sięgać też ci, którzy kupują tylko rzeczy premierowe i/lub uważają iż wszelkie płyty typu tribute, z coverami to tylko nic innego jak dodatkowe nabijanie kasy dla wykonawcy. Polecam np. do zabrania na wczasy.

Ocena: 8 | Autor: Jahu


Damrockers‘The - The Damrockers

Wydawnictwo: Burning Chords Records
Rok wydania: 2007
Status: CD

No i na początku tego roku ukazała się długo oczekiwana płyta The Damrockers, projektu Wróbla (basisty Biletów Do Kontroli jakby ktoś nie wiedział). Mimo kaszubskiego, który jest dla mnie niezrozumiały (całe szczęście, że dołączona jest wkładka z tłumaczeniami na Polski heh), płytę słucha się zajebiście. Jak dla mnie pod względem brzmienia to najlepsze 77 w kraju orła białego. Brzmienie wypierdala, kapela brzmi prawie jak autentyczny band z UK z końca lat 70-tych! Słychać tu Sparrera, Buzzkocks, 999, Cockneyów, a także Ramonesów. Jednym słowem chyba najbardziej brytyjsko brzmiąca (mimo tego nieszczęsnego kaszubskiego) polska kapela punk 77. Muzyka bardzo sprawnie i profesjonalnie zagrana, dobrze wyprodukowana. Tłuste, bujające brzmienie. Fajna warstwa wokalna i naprawdę dobre, przyjemne dla ucha gitary (zwłaszcza oryginalnie brzmiące solówki).Wróbel (Daniel) jako frontman za mikrofonem radzi sobie świetnie. Muzycznie przypomina to trochę BDK z czasów „Irli Jers”, ale dużo, dużo lepsze. Część numerów to prawdziwe szlagiery i koncertowe hity, ale niektóre z kolei za długie i mają dziwne zwolnienia w końcowych częściach utworów, ale nie psuje to ogólnie dobrego efektu. Nie są w stanie tego zrobić nawet niektóre nieco słabsze kawałki w stosunku do rewelacyjnych sztandarowych hiciorów z tego albumu. Teksty nie są jakieś przesadnie powalające, ale jako, że słuchając ich nie rozumiem języka z terenów na zachód i północ od Trójmiasta, to nie przeszkadza mi to. Fajna warstwa wokalna i fajne gitary (zwłaszcza oryginalnie brzmiące solówki). Płyta wydana w bardzo eleganckim digipacku. Zresztą kapela ogólnie pod względem wizualnym jest dobra: świetna okładka okularki stylowy image (okularki przeciwsłoneczne, krawaty), co na dodatek świetnie współgra z warstwą muzyczną. Przed koncertami długo się stroją i potem dają rewelacyjny szoł. Wszystko doskonale dopasowane i dopięte na ostatni guzik. Po prostu punkrockowi profesjonaliści! Oby więcej takich kapel w naszym kraju! Kawałki „O co Ci chodzy?”, „Moja pupa je z gume”, (zwłaszcza te dwa pierwsze! Hehe – jak dla mnie bomba), „1977”, „Oda The Ramones”, „Punk Rock”, „Tak baro ce lubia” (cover 999), czy tez może jeszcze „Bo zece je taczi pogmatwane”, to po prostu hity nad hity, koncertowe i nie tylko. Melodyjne, zajebiście wpadające w ucho i do tego energetyczne i porywające swoim „kunsztownym”, stylowym, tłustym brzmieniem. Kapela oryginalna i nietuzinkowa na polskiej scenie, jedyna w swoim rodzaju, świetna na płycie i na koncertach. Warto zakupić ten krążek, mimo, że kapela punkowa, to niejeden skinol z przyjemnością pomacha swoją łysą banią w rytm muzyczki kaszubskich chłopaków hehe. Czekam na następny krążek! Szkoda, że zespół matka, Bilety Do Kontroli podobno zakończył działalność, ale miejmy nadzieję, że Damrockersi wypełnią w jakiś tam sposób po nich lukę, bo są równie zacnym bandem.

Ocena: 8 | Autor: Yugin


We Are Soccer Hoolys - We Are Soccer Hoolys

Wydawnictwo: Bootleg
Rok wydania: 2008
Status: CD

W końcu wpadła w moje ręce na kompakcie reedycja (wcześniej było to chyba jedynie na winylu) legendarnej kibicowskiej płyty z UK, która na winylu praktycznie była nie do dostania i osiągała astronomiczne ceny. Wydanie kompaktowe bardzo ubogie. Na okładce niestety nie jest nic opisane, nie wiadomo kiedy zostało to nagrane, ani kto gra w tym projekcie. Ponoć reedycja ma tytuł „With Following Songs”, ale na okładce nie jest to niestety odnotowane. Wiadomo jedynie, że wszystkie kawałki napisał nieznany mi bliżej M. Fleck (lider grupy?). Podobno wyszło to na przełomie lat 80-tych/90-tych, a zespół jest projektem kibiców Millwall (?). Pod względem muzycznym jest to strasznie surowe, kanciaste i toporne, ale miejscami potrafi wpaść w ucho, a nodze chce się przytupywać. Głos pana śpiewaka jest dziwny, wokalista śpiewa raczej cicho, spokojnie, miejscami monotonnie miejscami beznamiętnie. Ogólnie miejscami to kojarzy mi się ta muzyka z jakimś new wave (proste, monotonne brzmienie perkusji, która brzmi trochę jak automat), power popem, czy glam rockiem (głos mi przypomina rockowe kapele z lat 70-tych) oraz, amerykańskimi rzeczami typu Kiss czy Twisted Sister hehe. Numer „Police Brutality” jakby rapowany, ale muzycznie właśnie w stylu Twisted Sister czy kapel „hair/pudel metalowych” inspirowanych lat 80-tych inspirowanych glamem. Pozostała część krążka czasem trochę rock’n’rollem zabrzmi czy jakimś southern rockiem czy nawet elementami country, ale jak dla mnie to za mało punkowa i Oi!owa płyta, klimaty zdecydowanie po prostu rockowe, solówki brzmią tradycyjnie i klasycznie. Niektóre utwory są nieco bardziej balladowe i nastrojowe. Brzmienie dość klimatyczne, oryginalne, nietypowe i staroświeckie. Gitary brzmią jak by były wyprodukowane w latach 60-tych czy 70-tych!, miejscami zdaje mi się jakbym słyszał gitarę akustyczną, albo jakieś klawisze. Cała ta surowość być może wynika z tego, że cały projekt ponoć został nagrany tylko przez dwóch muzyków hehe. Ogólnie nie jest źle, ale bez rewelacji. Najlepsze numery wg. mnie to: „We Are Soccer Hoolys”, „Barred From The Springfield”, „Love On The Underground”, „Ipswich Slags”, „Police Dogs On Retreat”. Warto znać i mieć, bo ta płyta to legenda, a dużo nie kosztuje. Jednak mimo wszystko uważam, że najlepsze projekty kibicowskie robią Polacy! Nasze płyty moim zdaniem są po prostu zajebiste i kurewsko biją na głowę wynalazki z innych krajów hehe. Ocena: 6/10 (Yugin)

Ocena: 6 | Autor: Yugin


Horytnica - Horytnica

Wydawnictwo: Olifant Records
Rok wydania: 2008
Status: CD

Horytnica – „St”, CD, Olifant Records Horytnica to zespół założony przez wokalistę Ringu, kapeli która mimo sporego potencjału zakończyła działalność. Choć na płytę weszły też piosenki, które pierwotnie były pisane z myślą o Ringu, to materiał ten jest zdecydowanie różny od „Od miłości do nienawiści”. Co prawda nie brakuje tu też standardowej łupanki, ale muzycznie jest to dojrzalszy i bardziej rozbudowany stylistycznie album. Oi!/Punkowe standardy często są tu łamane przez rockowe melodie, co większości kawałków nadaje wręcz Viking Rockowy ton. Przede wszystkim tyczy się to najlepszego numeru na płycie, którym jest „Mój hymn”. Na albumie mamy jedynie 8 indeksów z czego dwa „Prolog” i „Epilog” są odpowiednio instrumentalnym, klimatycznym i doskonale pasującym do albumu wstępem i zakończeniem. Oprócz tego kawałka, najlepsze są „Uliczni wojownicy” - najbardziej Oi!-owa piosenka albumu i „Jak tu żyć” – kawałek już bardziej w klimatach vikingowych. „Czas wyboru”, „Zmienność” i „Teatr” podobają mi się mniej, ale ich słuchanie nie boli ;) To nad czym zespół powinien popracować to teksty, ale dajmy im jeszcze trochę czasu, tak naprawdę kapela dopiero się rozpędza. Horytnica już jest na pewno oryginalnym i unikatowym zjawiskiem na scenie, a jeśli będą dalej rozwijać się w Viking rockowym kierunku to kto wie, może z czasem pociągną za sobą nowe, podobne zespoły i powstanie w Polsce coś naprawdę nowego na wzór sceny skandynawskiej. Wiadomo, że to tylko marzenia, ale ich spełnienia sobie, wam i zespołowi życzę! Nie mógłbym też zapomnieć, że szata graficzna tego wydawnictwa jest jedną z ładniejszych i schludniejszych jakie wyszły w Olifancie. Bandzior – świetna robota! 8/10 Włodek

Ocena: 8 | Autor: Włodek


I.V.C. - Intro Vagina Clavus

Wydawnictwo: Olifant Records
Rok wydania: 2008
Status: CD

Kolejny raz Olifant sięga po stary materiał i wydaje świetną reedycję. „Intro vagina Clavus” to debiutancki album I.V.C. Na cd weszło 13 numerów pierwotnie wydanych na kasecie przez Psy Wojny Records w 1996 r. oraz 9 kawałków bonusowych. Osiem z nich pochodzi z koncertu „Czad u Poldka” z 1996 r. Ostatni numer „Rapfuj” pochodzi z próby z 1994 r. Większość ten album już zna więc raczej nic odkrywczego o nim nie napiszę. Jest ostro, jest rockowo a całości dopełniają co najmniej „niekonwencjonalne” teksty i idealnie do takiej muzyki pasujący wokal. Najlepsze kawałki to: „Nie wiedziałeś”, „TK schemat”, „Bryg”, „Szmata”, „Uryna” i „Alkohol”. Reszta też trzyma poziom a z bonusów na pewno rządzą „Rokendrol” i „Piwo”. Wiadomo, że jakość tych nagrań jest sporo słabsza, ale ja uwielbiam takie smaczki. Bardzo dobrze, ze zdecydowano się na dodanie tych nagrań. Samo wydanie płyty to zdecydowanie 1 liga. Świetna okładka uzupełniona przez 12 stronicową książeczkę, gdzie oprócz zwyczajowych tekstów utworów, mamy historię kapeli, przedruki z gazet z niezłą hehe recenzją starej kasety z muzycznego magazynu Brum i świetną „fachową” relację z koncertu I.V.C. z 1994 r. oraz mnóstwo zdjęć. Cd limitowane do 500 sztuk. Wydawałoby się więc, że płyta powinna stać się rarytasem w dniu wydania i chciałbym móc szczerze napisać, że trzeba się spieszyć z kupnem, żeby tę pozycje zdobyć, ale zapewne ilość „sprzedanych” egzemplarzy przez np. Soulseek Records bije sprzedaż Olifanta kilkunastokrotnie… Szczerze polecam! 8/10 Włodek

Track list:
1. Intro 2. Nie Wiedziałaś 3. TK Schemat 4. Mur 5. Alkohol 6. Bryg 7. Szmata 8. Baphomet 9. Jabole 10. Uryna 11. Kupa 12. Słowa do piosenki na ostatni dzień roku 13. Koniec plus bonusy koncertowe 14. Kobieta ; 15. Piwo ; 16. Alkohol ; 17. Rokendrol ; 18. Szmata ; 18. Mur ; 19. Uryna ; 20. Dekalog ; 21. Rapfuj.

Ocena: 8 | Autor: Włodek


Skunx - Ludovico

Wydawnictwo: Olifant Records
Rok wydania: 2008
Status: CD

Na początek spóźnione sprostowanie co do recenzji pierwszej płyty Skunxa. Do druku wdarł się wtedy błąd, zamiast oceny 4/10 powinno być 7/10. To informacja dla tych którzy do ocen przykładają uwagę, a teraz pare słów o nowym albumie. Stylistycznie i tekstowo nie przynosi on większych zmian. Choć słychać, że muzycznie kapela się rozwinęła to „Ludovico” spokojnie można nazwać kontynuacją „Clockwork gang”. Odbiegają od tego troszkę dwa numery. „Patriotic punx”, ze względu na nieco inny muzyczny klimat jak i bardziej „podniosły” tekst oraz „Hooligans right” za sprawą angielskiego tekstu. Na płytę trafiło 12 piosenek plus jeden kawałek bonusowy – „K.S.G.” wychwalający Górnik Zabrze. Piosenka, że tak napiszę „piłkarska” to w Oi!/Punku patent już wielokrotnie sprawdzony i tutaj też wyszło świetnie, na pewno jeden z najlepszych utworów na płycie. Oprócz tego najbardziej podobają mi się: „Miłego dnia”, „Nie wierzę” czy „Nie lubię dziewczyn (takich jak ty)”. Każdy chyba zna takie dziewczyny jak opisane w tym tekście, obawiam się nawet, że ten typ stanowi co najmniej 90% ich populacji hehehe. Wyróżniają się jeszcze „Ty zdrajco”, „Urwany film” i nieco spóźniona pieśń o irokezie Davida Beckhama, no ale jakby zespół chciał nadążyć za jego fryzurami to musiałby nagrywać o tym ze 2 piosenki miesięcznie. Mniej podchodzą mi „Komu się sprzedasz?” – z muzyką Exploited, „Robotniczy gest”, a przede wszystkim „Hooligans right”. Co do szaty graficznej to mimo pewnych nieporozumień w tej sprawie przy pierwszym albumie, tu wypada to nieco słabiej. Nie ukrywam, że Skunx nie jest kapelą, której słucham codziennie, ale ten album wart jest uwagi. Szczególnie, że zespół wzbudził ostatnio sporo emocji. Moim skromnym zdaniem może nawet niedługo stać się najbardziej kontrowersyjną kapelą na scenie hehehe. No bo przecież lewa strona już tej grupy nie lubi bo ostatecznie wypięli się na GNWP a prawa strona nie lubi ich również no bo przecież mieli tam zagrać… No i jak w takiej sytuacji wyrobić sobie zdanie na temat zespołu skoro jest on jechany na każdym internetowym forum? I ciągle nie wiadomo czy to nie przypał że się słucha Skunxa.. Eeech ciężka sprawa z tą kapelą hehehe.

Track list:
1. Ludovico ; 2. Nie lubię dziewczyn (takich jak ty) ; 3. Miłego dnia ; 4. Nie uwierzę ; 5. Robotniczy gest ; 6. Ty zdrajco! ; 7. Urwany film ; 8. Patriotic punx ; 9. David Beckham ; 10. Hooligans right ; 11. Komu się sprzedasz? ; 12. Wolę być pijany ; 13. K.S.G. (bonus).

Ocena: 7 | Autor: Włodek


Hais et Fiers / Choc Frontal - Split CD

Wydawnictwo: Rac'N'Oi Prod
Rok wydania: 2007
Status: new

Split dwóch francuskich grup w klimacie Oi/Rac. Każda prezentuje się w 6 utworach.. z czego wszystkie 6 w wykonaniu Hais et Fiers to hity! Choc Frontal również wypadł niczego sobie, odstają od H&F trochę technicznie i brzmieniowo ale dla kogoś kto lubi stare francuskie skin bandy nie powinno stanowić to problemu. Na koniec trzeba dodać, ze płyta jest bardzo starannie wydana, zawiera wszystkie teksty, grafiki oraz foto obu zespołów itd.

Track list:
1. Colonisation 2. Our Way of life 3. Gaston 4. Ultra-Violence 5. Skinhead Party 6. N'oublions jamais 7. Choc Frontal 8. Revolte Urbaine 9. Hooligan Rules 10. Antifascistes 11. Pedophiles 12. Ales

Ocena: 9 | Autor: 77


Contra Boys - Od kołyski aż po grób

Wydawnictwo: Olifant Records
Rok wydania: 2007
Status: Digipack

Oj obrodziło nam ostatnio projektami stricte futbolowymi na naszej scenie: po płytach Elite Boys, Fanatyka i Gdańskich Lwów mamy wreszcie drugą płytę grupy Conta Boys. Skład grupy został poszerzony do gościnnie występujących na wokalu czlonków zespołow takich jak The Gits i Lumpex 75, którzy też zadbali o teksty śpiewanych przez siebie utworów. Mamy tutaj też dwa muzyczne (tylko) kowery Agnostic Front i Blondie. Płyta na szczęście w warstwie tekstowej nie ogranicza się tylko do spraw kibicowskich (oczywiście Lechia, Śląsk i Motor) lecz podejmuje także inne wątki: rockandrollowo-pijacki (szlugi , wóda... super tekst, chcę dowiedzieć się), pewnego radia (bardzo dobry tekst), wkurwienia codziennością (czas zapłaty, szary dzień), o skurwysynie (nosił wilk razy kilka) oraz mega jajcarskie siedem dziewcząt. Muzyka podobnie jak na pierwszej płycie to zajebisty rock and roll a moje naj to: szlugi, wóda..,maria, motor gol, czas zapłaty i siedem dziewcząt. Oprawa graficzna to rewelacyjny digipack z książeczką z tekstami a sam nadruk na krążku imituje vinyl. Ciekawe tylko jak do tej płyty odniesie się pewnien naukowy periodyk , który recenzując pierwszy album kapeli dopisał do nazwy zespołu jakieś cyferki. Polecam fanom wszystkich drużyn, którym poświęcona jest płyta oraz miłośnikom dobrej muzyki. Lechia Gd. precz z .... .

Ocena: 10 | Autor: Jachu


I.V.C. - 2-ga płyta

Wydawnictwo: Olifant Records
Rok wydania: 2006
Status: CD

Nie przepadam za hard rockowym brzmieniem i już dawno nie słuchałem żadnego z takich zespołów. Dlatego też zapowiedź ukazania się tej płytki nie zrobiła na mnie większego wrażenia i specjalnie jej nie oczekiwałem i szczerze mówiąc nie bardzo wierzyłem, że może mi się spodobać. No cóż... byłem w wielkim błędzie! Ten album jest świetny! Ostra gitarowa muza od początku do końca. Ta płytka nie zwalnia ani na chwilę i nawet szanta pt. „Kliper” super tu pasuje. Słucha się jej jednym tchem a potem ma się ochotę włączyć ją jeszcze raz. Tu nie ma słabych numerów a najlepsze to: „Rokenroll”, „Kowal losu”, „Era dna”, „T.K. Schemat” czy „Ratiborka Hammer” gdzie kapele świetnie wsparł wokalnie Falon z Psów Wojny. Na koniec dostajemy jeszcze dwa starsze kawałki w wersji live a są to: „Stary Bryg” i „Jabole”. Każdy kto lubi mocne rockowe granie po linii Motorhead tą płytę musi kupić, ale jeśli wielkim fanem rocka nie jesteś też radzę spróbować, ta płytka ma streetowy klimat i na pewno sporo fanów Oi! znajdzie tu też coś dla siebie, a teksty wielu piosenek po prostu was rozwalą! Ja stałem się fanem kapeli po pierwszym przesłuchaniu! Jedyne do czego się można przyczepić to kiepska okładka ale zawartość krążka w pełni to rekompensuje. To jak Ramones, to jak Motorhead! Polecam!

Ocena: 9 | Autor: Włodek


Ring - Od miłości do nienawiści

Wydawnictwo: Olifant Records
Rok wydania: 2006
Status: CD

Ring to nowy zespół na naszej scenie aczkolwiek znany już ze składanki „Muzyka ulicy muzyka dla mas vol. 2” gdzie zaprezentowali się w utworze „Moja nienawiść”. Według mnie tamten debiut był średnio udany za sprawą dziwnej maniery wokalisty. Na tym cd śpiewa już nowy wokalista i jest dużo lepiej. Muzyka, jaką proponuje nam Ring jest bardzo surowa. Mało tu melodii i wspólnie śpiewanych refrenów za to dużo agresji, siły i wkurwienia. Płytki fajnie się słucha i na pewno warto ją mieć, ale ogólne dobre wrażenie psują trochę piosenki w stylu „Love is dead” czy „I’ll fuck with you”, które wg. mnie (szczególnie ta druga) sa nieporozumieniem i w ogóle nie pasują do całości. Najlepsze momenty płyty to „Ring”, „Kajdany rządu”, znana już „Moja nienawiść” i ultra agresywny „Polish hooligans” – jak dla mnie najlepszy utwór na tym albumie. Co do minusów to myślę też, że zespół powinien sobie dać spokój z językiem angielskim chociaż przyznaje, że „Crucified” w oryginalnej wersji językowej wyszedł im zajebiście! Nareszcie utwór ten zagrano z odpowiednim dla niego ciężarem i mocą. Wykonanie Analogs pozostało daleko w tyle. Co do oprawy graficznej to jest ona jak przeważnie w Olifancie na wysokim poziomie. Okładka zajebiście mi się podoba a i książeczka też niczego sobie. Czy Ring będący dla wielu nadzieją na scenie Oi! stanie się w przyszłości jej siłą? Tego nie wiem, i choć ostatnie plotki o ciszy ze strony zespołu w dobry nastrój nie wprowadzają to debiut na pewno udany! 8/10 włodek

Ocena: 8 | Autor: Włodek


Rezystencja - To Jest Nasza Muzyka

Wydawnictwo: Olifant Records
Rok wydania: 2005
Status: Digipack

Wznowienie trzeciej klasycznej płyty Rezystencji i nie tylko, gdyż na krążku dołożony jest jeszcze materiał z kompilacji Oi Atak vol. 1, tak więc od strony muzycznej nie jest to nic nowego. Poligrafia tej płyty to oczywiście duży rozkładany digipack z dużą ilością zdjęć, tytułami kawałków, podziękowaniami oraz pozdrowieniami, z dodatkowo na osobnej wkładce zamieszczonymi tekstami kawałków. Pozycja raczej obowiązkowa, dlatego też sugeruję zakup.

Ocena: 9 | Autor: Jachu


Bachor - Bo się bawić trzeba umieć

Wydawnictwo: Olifant Records
Rok wydania: 2006
Status: CD

Świetny zespół koncertowy, jakim jest bez wątpienia giżycki Bachor w końcu doczekał się debiutanckiej płyty. Sprawa wisiała już na włosku z powodu wypadku samochodowego dwóch członków zespołu w drodze do studia. Wszystko się jednak dobrze skończyło a te nieprzyjemne przeżycia stały się dla chłopaków inspiracją do napisania piosenki fajnie zamykającej album, czyli „Nigdy nie mamy dość”. Bachor to młody zespół, ale grają dosyć oryginalnie i ciężko jednoznacznie zaszufladkować ich muzykę. Co oczywiście jest też zaletą tej płytki. Mamy tu doczynienia z mieszanką Oi!, punka i rock n’ rolla zagranej i zrealizowanej na najwyższym poziomie. Płyta zawiera znane już utwory z dema jak i te, które debiutują. Najlepsze to bezsprzecznie: „Mechaniczna pomarańcza” oraz rewelacyjne „Te dni” z muzyką Oxymoronu. Świetne są też: „Fani burdeli”, „Przemoc”, „Nasza ulica” a także „Hej dzieciaki” z fajnie wplecionym motywem z „Amazing Grace”. Podobny zabieg ma też miejsce w kawałku „Punk rock” gdzie odnajdziemy motyw z pewnego wakacyjnego przeboju o oczach hehe. Fajnie się to chłopakom udało a jeszcze lepiej wypada na koncertach. Nie podchodzi mi jedynie „Sajko Elvis”, który odstaje troche poziomem od reszty numerów na płytce. Szkoda też, że zespół nie zamieścił na tym albumie jednego ze swoich sztandarowych kawałków koncertowych, który często (pewnie zawsze) jest, pare razy bisowany, kto był na koncercie Bachora na pewno wie, o który kawałek chodzi i zapewne też zastanawiał się, dlaczego na płycie go nie ma. Co do szaty graficznej to jak na Olifant jest ona troszke uboga ale trzyma fason a najwierniejsza fanka zespołu wyszła na zdjęciach bardzo ładnie ;) Ogólnie chyba najlepszy debiut z Olifanta jak na razie.

Ocena: 8 | Autor: Włodek


The Pizdziores - Już nas słychać! ... Już się zbliżamy!

Wydawnictwo: Olifant Records
Rok wydania: 2006
Status: CD

CD, Olifant records Ostatni debiut z Olifanta to pozycja po której wiele sobie obiecywałem. Co prawda płytka nie spełniła do końca moich oczekiwań ale i tak jest to bardzo dobry album. Mamy tu do czynienia z klasycznym brzmieniem Oi!music jednakże czasem w trochę wolniejszej wersji. Świetnie sprawdziło się to w dedykowanej zmarłemu koledze piosence „Czekaj na nas tam” jednakże w innych kawałkach przydługie wstępy i dosyć wolne klimaty mogą trochę męczyć. Być może jest to też wina nieco źle nagranego wokalu który wydaje się jakby z tyłu. Chłopaki popełnili też jedną dosyć rażącą gafę w piosence „Skinhead”  sprawdźcie sami. Najlepsze kawałki to głównie te zagrane szybciej czyli „Już nas słychać”, „Stadiony”, „Pokolenie”, „Wczoraj byliśmy pijani” i mimo wszystko „Skinhead”. Miejscami w kilku tych szybszych kawałkach przypominają mi trochę Horrorshow. Od strony edytorskiej album prezentuje się bardzo dobrze. Ma świetną okładkę i tył, szkoda tylko, że wkładka nie jest obszerniejsza. Pizdziory zapowiadają już drugą płytę (ma być nagrywana w lipcu) jeszcze w tym roku i jak sami mówią – będzie lepsza! Ja czekam, tylko nie wiem czy ich płyt i tak nie będzie trzeba łamać w pizdu bo ostatnio wielu „zawsze czujnych” osobników o mało nie dostało zawału z powodu udziału Pizdziorów w jednym ze strasznych koncertów jedynie dla bardzo kumatych hehehe Polecam!

Ocena: 7 | Autor: Włodek


V.A. - Swieza Krew vol.1

Wydawnictwo: Olifant Records
Rok wydania: 2006

Po długich oczekiwaniach wreszcie ujrzała światło dzienne składanka z młodymi kapelami i dwiema w których przypadku można powiedzieć, że na scenę wracają. Na płytce jest 29 utworów granych przez 9 kapel. Na pierwszy ogień idą Game Over, zajebiście energetyczne 4 Oi!core’owe numery. Jak dla mnie najlepsi na składaku! Potem Awaria, grająca bardzo dobrego punk rocka, aż dziwię się, że jeszcze nie mają oficjalnego debiutu pomimo tego ze nagrali już 4 demówki. Ich piosenka „Nie ma chuja!” rozwaliła mnie totalnie. Następni to Pizdziores czyli ostatni debiutanci z Olifanta w czterech, jednych z najlepszych kawałkach ze swojego albumu. Podobają mi się trochę mniej niż dwie poprzednie kapele ale poziom składanki nadal jest bardzo wysoki. Potem The Sandals. Pomimo kiepskiej nazwy zespołu „Sandały” są jednym z mocniejszych momentów tej składanki i w ogóle sprawiają wrażenie, że ich granie jest trochę dojrzalsze od większości młodych kapel, nic dziwnego, że sporo osób najbardziej czeka właśnie na ich debiut. Kolejny zespół to Trinkers. Atakują nas fajnym melodyjnym Oi! i zajebistymi tekstami, po prostu grają z jajem a „Trinkers rock” to jeden z lepszych kawałków na „Świeżej krwi”. Tu niestety poziom płytki nieco spada za sprawą The Freaks, którzy nie podchodzą mi prawie w ogóle i tylko „Nuda i rozkminy” dają radę. Następnie Zabij To i tylko 1 utwór. Szczerze to też mi się nie podoba ale z oceną kapeli poczekajmy do wydania ich mcd przez Racing Rock, po jednym utworze ciężko coś więcej powiedzieć. Super muza wraca z dwoma utworami I.V.C., chyba jedne z najlepszych z nowej płyty, a „Ratiborka Hammer” z gościnnym udziałem Falona po prostu super! Na zakończenie załoga z Kielc. Niestety nie jest to udane zakończenie. WKG nie bardzo mnie do siebie przekonują ale przyznaję że jeszcze w takiej minimalnej dawce są znośni... Ogólnie składanka bardzo fajna, miejmy nadzieję, że niedługo doczekamy się pełnych albumów Game Over, Awarii, Trinkers i Sandals bo na pewno na to zasługują. Niestety wydawcy chyba śpią bo ostatnio jedynie Olifant stara się aby coś ruszyło się w końcu na scenie. Warto też dodać, że fachową i profesjonalną promocją płyty zajął się portal indymedia.pl. Myślę, że od strony wydawcy i zespołów należą się podziękowania! Tą płytę każdy powinien kupić, warto wspierać młode kapele!

Ocena: 7 | Autor: Włodek


zobacz wszystkie recenzje

spacer
spacer
MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAME
Copyright (C) br-design | design by br-design.