HorytnicaPodZnakiemMiecza

Horytnica- „Pod Znakiem Miecza”

Horytnica- „Pod Znakiem Miecza” Vertex Rec. 2015 (CIACHO)

Czwarty album Horytnicy, trzeci z kategorii „słuchalnych”. Jak na poprzednich dwóch krążkach wszystko stoi na bardzo wysokim poziomie, od okładki przez,muzykę i teksty. Płyta to 15 premierowych utworów, w tym dwa instrumentalne- prolog i epilog. Płyta jest bardzo długa, dobrze słucha się jej np. podczas długiej trasy w aucie, czasem jednak zastanawiam się czy nie lepiej byłoby rozbić materiał na dwa osobne albumy.
Jak wspomniałem, i co nie jest zaskoczeniem, jest to kolejny bardzo dobry album, prawdopodobnie najlepszy jak dotąd. Jeśli ktoś utknął na punkowej młócce, lepiej niech trzyma się go z daleka, bo „Pod znakiem miecza” to mocno pokombinowana i połamana muzyka. Słyszałem opinię, że przekombinowana, ale nie podzielam jej. Po prostu w tą stronę zespół podąża wraz z rozwojem muzycznym.
Tekstowo klasyka, czyli różne wątki z naszej historii, w tym coś dla młodzieży w patriotycznych tshirtach, kawałek „Wyklęci”.
Nie będę opisywał tego krążka kawałek po kawałku, bo myślę, że u większości z Was ma już on swoje miejsce w kolekcji. Jeśli nie, czas to nadrobić (dystrybucja: Olifant Records).
Podsumowując więc- kolejna bardzo dobra produkcja Horytnicy i szkoda tylko, że jest to projekt studyjny i nie zobaczymy Horytnicy w wersji live. Zespół ma potencjał by być lokomotywą polskiej sceny patriotycznej i mógłby dla niej wiele znaczyć i wiele zrobić dla jej przyszłości. Tego jednak nie zmienimy, pozostaje się cieszyć z tego co jest.

Ocena: 5,5/6 (CIACHO)

Horytnica is a polish patriotic band, this is its fourth CD, but third really worth to be promoted. Band has started as one of many polish Oi! bands inspired somehow by Viking Rock, but then turned into patriotic rock with awesome second CD called „Głos Patriotów” („Voice of Patriots”) This very long CD contains 15 new tracks including instrumental intro and outro.
All of them are really, really good played on high level, unreachable for most of Skinhead bands. Tracks are really long, with many speed changes. Very often music has some symphonic impressions. I dont listen to that kind of music, so I can not compare it well, but it surely can impress you. The lyrics are about polish history, stories from 20th century and older. All songs are in polish, also with female vocal. Horytnica is pure studio band, so unfortunately you won’t see them live. Pity, because they make really good stuff. This CD I can highly recommend to everybody who likes good, rock music.

Note: 5,5/6 (CIACHO) Distributed by Olifant Records

horytnica-glos-patriotow

Horytnica- „Głos Patriotów” (re-edycja)

Horytnica- „Głos Patriotów” (re-edycja) – Vertex records 2015 (CIACHO)

W ostatnich dniach światło dziennie ujrzała re-edycja jednej z najważniejszych i najlepszych płyt z muzyką patriotyczną w Polsce, czyli „Głos Patriotów” Horytnicy. Dobrze, że tak się stało, bo poprzedni nakład był już wyprzedany i niedostępny, a ceny na Allegro szybowały coraz wyżej.
Przede wszystkim, ważne jednak, że płyta jest dostępna dla osób, które w ten sposób mogą poznać patriotyczną muzykę na bardzo wysokim poziomie i mieć w swojej kolekcji prawdziwą perełkę.
Wydany pierwotnie w 2011 „Głos Patriotów” wywołał u mnie prawdziwe ciary. Wiele wcześniej o tym albumie słyszałem, ale specjalnie czekałem z zapoznaniem się z materiałem dopóki krążek nie trafi w moje ręce. Gdy go odpaliłem, krótko mówiąc- wymiękłem. Świetne brzmienie, bardzo dobre partie gitar- to jest to! Dalej było tylko lepiej. Bardzo dobre teksty w połączeniu z bardzo dobrą muzyką i niezwykle podniosły patriotyczny klimat. Na taką płytę w Polsce czekałem!
Re-edycja różni się od pierwszego wydania opakowaniem (tu mamy klasyczne pudełko zamiast digipacku), jak i zawartością. Do nowego wydania mamy dołączone 3 numery bonusowe- „W marszu i w boju”, „Płonę dla Ciebie” oraz znaną pieśń „O mój rozmarynie” podaną w rockowo-metalowym stylu Horytnicy. Te 3 kawałki dobrze wpasowują się w całość, nie czuć różnicy brzmieniowej czy jakościowej. Po nich mamy kończący płytę klawiszowy „Epilog” i nieodpartą ochotę na użycie opcji Replay…
Co do reszty, to po prostu petarda za petardą. Od intro przez „Honor Legionisty” do samego końca mamy do czynienia z rewelacyjnym materiałem i świetną produkcją. Dużo tu „ochów” i „achów”, ale nadal pamiętam jak zszokowany byłem gdy po raz pierwszy słuchałem tego albumu. Szczególnie w porównaniu z debiutem Horytnicy, „Głos Patriotów” miażdżył, ale w sumie niezależnie od tego z czym go porównamy, ten krążek broni się sam. Uwielbia go nawet moja narzeczona, która delikatnie rzecz ujmując nad „naszą” muzyką nie przepada. To album, który wystaje ponad inne jak góra lodowa na Bałtyku.
Płyta dostaje ode mnie moją najwyższą notę, bo na to zasługuje. Dla mnie to epokowy album i moim zdaniem jeden z najważniejszych w historii naszej Sceny. „Głos Patriotów” po prostu trzeba mieć!
…. I po raz kolejny napiszę, że boleje nad faktem, że Horytnica to tylko projekt studyjny :(

Ocena: 6/6 (Ciacho)

10488088_1534381506822153_7308544544155638537_n

Odsiecz- „Sobą Być”, Olifant Records, 2014

Zdziwiłem się pierwszy raz słysząc, że w Mieście Łodzi powstała kapela Oi!
Łódź punkiem stała zawsze mocno, ale raczej jego gorszymi odmianami żeby wspomnieć tylko niesławną homomilitię… Szczęśliwie po latach Miasto Włókniarzy godnie reprezentuje Odsiecz.
Kapelka powstała ponad dwa lata temu, dotąd dała się poznać na kolejnej części piłkarskiego składaka Olifantu i niedawno na „Świeżej Krwi 2″, z tej samej stajni.
„Sobą Być” to pełny debiut, który ukazuje zespół z jak najlepszej strony. Znajdziemy na nim kawałki autorskie, jak i 2 covery-„Krajobraz po rewolucji” nieistniejącej już łódzkiej kapeli punk’77- Morda w Kubeł, jak i klasyk Gitsów „-Kto powiedział że Oi! Nie żyje”. Z lepszej strony prezentują się moim zdaniem własne numery zespołu.
Płyta to czysty Oi! Punk w stylu Awantury czy np. Flat Caps. Czasem jest bardziej melodyjnie, częściej agresywniej i tu moim zdaniem zespół prezentuje się lepiej. Ciężko wyróżnić mi któryś numer bo całość trzyma bardzo równy, dobry poziom. Mój faworyt to chyba „Sobą Być”.
Tekstowo klasyka tematu, więc nie będę się zbytnio rozpisywał. Muzycznie również, nie ma tu odkrywania Ameryki, ale jest to, co każdy lubi i przy okazji na dobrym poziomie. Brzmienie mogło by być lepsze, może bardziej agresywne ale naprawdę jest lepiej niż OK.
Oprawa graficzne również na dobrym poziomie, fajne zdjęcia w środku, teksty numerów, nie ma się do czego doczepić.
Podsumowując, jest to bardzo dobry debiut, a wiem, że nowe numeru są nawet jeszcze lepsze, więc liczę, że druga płyta będzie prawdziwą petardą. Warto dodać że zespół bardzo dobrze prezentuje się na żywo, więc warto ich promować i zapraszać.

Ocena: 4,5. Bardzo dobry debiut (CIACHO)

11713886_1586284681631835_1079150096214656241_o

Obłęd – „13 Nowych Ciosów”, Rebel Sound 2015 (polish review)

Obłęd to taki zespół, którego recenzje można by streścić do „kolejna bardzo dobra płyta, polecam” i byłoby ok. Wiadomo, że Ci panowie nie wypuszczają byle czego. Każda produkcja, w tym ta, najnowsza jest dobra muzycznie i tekstowo, a do tego (co ważne!) dobrze zagrana, nagrana i wyprodukowana. Gdyby nie teksty i Scena, na której zespół się obraca, mogliby śmiało narobić trochę zamieszania na mainstreamowej scenie metalowej.
„13 Nowych Ciosów” to jak nazwa wskazuje 13 premierowych kawałków, każdy na bardzo dobrym poziomie i każdy w dobrze znanym Obłędnym stylu. Tekstowo również kontynuacja tego, co mieliśmy wcześniej. To, co podoba się mnie szczególnie, to fakt, że Obłęd umie przyznać się do różnych historii i porusza w umiejętny sposób tematy, które inni mogliby pominąć („cała ta moda na patriotyzm…”). Za to oczywiście dodatkowy plus.
Gdybym miał wyróżnić jakiś numer to byłby to kolejny cover Boehse Onkelz- „Rzygamy prawdą na wasze szykany”. Muzycznie trochę inny niż reszta, ale naprawdę bardzo fajny. Poza tym kawałkiem i kończącym płytę balladowym „Wierzę w Polskę”, od początku do końca mamy naprawdę ostrą siekę, więc słuchać głośno!
Płyta wydana w digipacku, w środku teksty wszystkich numerów, jak zwykle- wszystko z fasonem. Polecam wszystkim, choć pewnie większość już to CD ma. Kto jednak nie- zamawiać i słuchać do oporu
Ocena: 5. Kolejna zajebista produkcja (CIACHO)

Obłęd is probably the best currently band on polish Skinhead Scene. Nothing special, because the line up includes members of bands such as Konkwista 88 or Nowy Ład, These guys really know how to play their instruments and how to make a good music.
This CD is another great production of polish veterans.
Like the title says- CD includes 13 brand new tracks, all of them more than good and all really ass-kicking. Like usual we have one ballad included and one a bit different track, „Rzygamy prawdą na wasze szykany” (Bohse Onkelz cover), which is in my opinion the best track on CD.
Lyrics like usual- pure Skinhead stuff, against traitors, lying media, about the love to the fatherland. Nothing new, but all of them are REALLY good. Music, like I said is awesome, Obłęd presents metal sound on the highest level. No bullshit at all.
Artwork includes all lyrics and few photos, everything packed in nice digipack. CD available in good distributions.
This one is highly recommended, Note: 5/6 (very good) (CIACHO)

11845132_1602475010012802_8230228560718972331_o

Hungarica- „Przybądź Wolności” Hadak Útja Kiadó, 2015

Płyta, która potwierdza, że przyjaźń polsko-węgierska to coś więcej niż napis na koszulce, czy pamiątkowe wlepki. Hungarica, jedna z najważniejszych kapel na węgierskiej scenie patriotycznej nagrała płytę w całości zaśpiewaną po polsku, z tekstami odnoszącymi się do polskiej chwały. Na krążku tym mamy 10 numerów- 9 przetłumaczonych kawałków Hungariki i polski utwór „Rozkwitały pąki białych róż” z tekstem Kazimierza Wroczyńskiego. Dużą ciekawostką jest gościnny udział dwóch gwiazd polskiego rocka, Grzegorza Kupczyka i Andrzeja Nowaka. Dla przypomnienia, Kupczyk i Nowak byli fundamentami Turbo i TSA w momentach ich największej chwały, więc są to goście z wysokiej półki.
Płyta jest naprawde świetna, zawiera kilka potencjalnych hitów, w tym chyba największy „Polak, Węgier”, śpiewany przez Nowaka. Całość utrzymana w charakterystycznym dla Hungariki stylu- raz ostrzej, raz bardziej balladowo, czasem z folkowymi wstawkami. Wcześniej nie mogłem przekonać się do Hungariki (w przeciwieństwie do Karpatii), ale ta płyta to zmieniła. Polecam wszystkim, bo to super album i dodatkowo nagrany w słusznej sprawie. Kolejna ciekawostka- „Przybądź Wolności” można nabyć w Empikach. Ja żałuję tylko, że na polskiej Scenie Patriotycznej nie mamy zespołu tego pokroju….

Ocena: 5/6 (CIACHO)

12027708_1614935965433373_5822865153835265890_n

Wywiad z The Junkers- 09.2014

Wywiad z The Junkers- 09.2014 (przeprowadził Ciacho).

1. Wasze początki to dość zamierzchłe już czasy. Czy możecie przypomnieć jak to wszystko się zaczęło, kto był w pierwszym składzie kapeli i gdzie (i czy) graliście wcześniej?

Synu: Założyłem Junkers wiosną 2002 roku, po opuszczeniu Analogs. W pierwszym składzie, oprócz mnie był Buciar na perkusji i Krzaku na basie.Po kilku próbach dołączył do nas Artur, początkowo jako druga gitara, ale dość szybko zajął miejsce Krzaka, gdyż na basie szło mu o niebo lepiej niż na gitarze, a Krzaku wybrał działalność w The Hunkies. Po kilku miesiącach dołączyła do nas Mucha i ten skład przetrwał do 2004 czy 2005 roku, kiedy to Buciar zdecydował się wyjechać za chlebem do Irlandii. Artur też coraz bardziej zmuszał się do gry w zespole, więc w końcu zdecydowaliśmy, że czas zacząć szukać nowych muzyków.W międzyczasie nagraliśmy dla Racing Rock nasze EP – Znienawidzeni i dumni, gdzie na perkusji wspomógł nas Tomal z Awantury.W tym samym czasie zaczęliśmy też próby z Zenkiem, jako etatowym i dożywotnim perkusistą. To on pchnął nas w kierunku ostrzejszej i szybszej muzyki. Na basie przez jakiś czas grał z nami Maks, syn Muchy, a podczas mojego pobytu na Islandii przesiadł sie na drugą gitare, a bas wziął Wójt…Przez jakiś czas skład był dość stabilny, aż odszedł Maks, potem rozstaliśmy sie z Muchą, Wójt przesiadł się na drugą gitare, a na bas dołączył do nas Paciak z zespołu Oficyna. Ten skład trwa do dziś…Żeby wymienić kto gdzie grał wcześniej, musiałbym poświęcić sporo czasu, na przypominanie sobie tego, a pewnie i tak pominąłbym coś, więc szkoda na to czasu…
Zenhead: Ja dołączyłem do Junkers w 2005 roku będac jeszcze basistą. Wcześniej i do tej pory grałem w FS najpierw na basie a teraz na bębnach. Jeszcze wcześniej w crust punkowej ópravie hoinek.

2. Swego czasu scena Oi!/punk na której się poruszaliście była w Polsce dość spora i silna-Wy, kapele ze Śląska i Zagłębia, sporo bandów ze stolicy z Awanturą na czele. Jak wspominacie ten czas? Czemu z tamtych lat, jesteście jednym z niewielu lub jedynym aktywnym zespołem?

Synu: Lata 2000-ne to był zupełnie inny czas dla kapel oi/streetpunk/77 itd. Mniej smrodu związanego z polityką, mniej „cenzury i układów”, a za to więcej kontrowersji, szczerości i prawdy. Robiliśmy to dla dobrej zabawy i nie mieszaliśmy tego z jakąś ideologią polityczną.Każdy myślał za siebie i to wystarczało. Na koncertach był większy przekrój subkulturowy i poglądowy, ale każdy trzymał swój gnój dla siebie.Scena NS i RAC, czy jakieś lewicowe bzdury były obok i nie mieszało się tego.Kto chciał hailować, jechał tam, gdzie reszta hailowała. Kto chciał wojować z nazizmem, walczyć o prawa zwierząt i wolne konopie, brykał na skłoty i inne melinki dla lewych.My mieliśmy to w dupie…Z tamtych czasów sporo ludzi zostało, niektórzy zmienili linie frontu, inni odeszli.My staramy się iść swoją drogą, obok tego całego politycznego gówna, nie bratamy się zbytnio z tymi czy tamtymi, choć przez lata otarliśmy się zarówno o porządnych, jak i nic nie wartych ludzi z obu obozów politycznych. Po kilkunastu latach w Junkersie, jak i dwudziestu kilku w punk rocku, mamy swoje poglądy na wiele spraw i niewiele uda się zmienić w tym temacie.Do tego mówimy głośno, co nas wkurwia i pewnie dlatego mamy tak mocno pod górke na tym świecie…Czemu zostało nas tak mało, to raczej pytanie do tych, których już z nami nie ma…

3. Gdy zaczynaliście, Waszym znakiem rozpoznawczym był damski wokal. Czemu Mucha nie śpiewa już z Wami i jak z perspektywy czasu oceniacie tą zmianę (jej brak w składzie)?

Synu: Jednymi z ostatnich słów Muchy, jakie zapadły mi w pamięci, było to, że nie po drodze nam już ani muzycznie ani towarzysko.Teraz troche to dziwi, bo GAN to zespół, gdzie słychać tego Junkersa dość mocno, ale widocznie tak jej i Maksowi jest lepiej.Zamiast użerać się ze sobą, gramy osobno i każdy ma to czego od życia chce i na co sam zapracuje.Według większości opinii, które słyszałem, rozstanie wyszło nam na dobre.Gramy lepsze koncerty jakościowo, a i towarzysko to nadal ekipa kumpli.No i wyeliminowaliśmy „element zaskoczenia” związany z pewnymi ekscesami alkoholowymi…Chyba się starzejemy hahaha
Zenhead: Nasze drogi po prostu się rozeszły a czy zmiana jest na lepsze czy gorsze to już trzeba pytać o opinie słuchaczy.My po prostu dalej robimy swoje.

4. Syn, grałeś w Analogs. Pamiętam ten zespół z koncertu w 2001 lub 2002 roku i wtedy robili wrażenie konkretnego, skinowskiego zespołu ale potem zaczęły się tam dziać dziwne rzeczy. Rozumiem dążenie do profesjonalizmu ale kaoela Oi na woodstocku to dla mnie czysta abstrakcja. Jak oceniasz czas w zespole Piguły i to, w którą stronę poszli dalej?

Synu: Dobrze to ująłeś, że Analogs to zespół Pigiego. Tam wszystkim kręci jedna osoba, reszta to pionki do strącania z szachownicy, co widać śledząc częste zmiany składu. Z drugiej strony ja pamiętam Analogs jako ekipe dobrych kumpli, gdzie graliśmy razem, piliśmy razem i biliśmy się za siebie też razem…Potem zaczął się nacisk na „kariere” i jakoś to wszystko poszło w kierunku w którym mi nie chciało się iść. Do tego kilka zagrywek Pawła w związku z moim życiem prywatnym skłoniło mnie do odejścia z tego składu. Po roku odeszła reszta i Piguła montował zespół od zera, na szczęście pozycja kapeli była już dość mocna. W tamtym czasie powstało kilka sztandarowych kawałków dla tej kapeli, ale uważam że można było zrobić o wiele wiele więcej i dużo lepiej, gdyby nie naciski na tempo pracy i pewne zagrania taktyczne Pawła i Dzidka. Co reprezentuje Analogs sobą dziś każdy widzi i słyszy i jednym to pasuje a inni zupełnie odwrócili się od tej kapeli. Droga którą wybrał Paweł to jego droga, więc nie mi to oceniać…

5. Szczecin oprócz Was i Analogs wydał kilka innych ciekawych kapel ze sceny Oi!,punk, hc. W części grali lub grają członkowie Junkers. Jak wygląda teraz szczecińska scena? Jak ją oceniacie? Czy jest na niej sporo podziałów, czy trzymacie się razem?

Synu: Szczecin to miasto, gdzie punków i skinów jest jak na lekarstwo. Młodzi widzą to inaczej, mniej w tym buntu i kontrowersji, liczy się popularność w ekipie i posiadanie jak największej ilości znajomych na pejsbuku. Młode kapele, których praktycznie nie ma wiele, to nic nie wnoszące składy, na dość niskim poziomie twórczym, które mnie osobiście raczej nie porwą swą muzyką i tekstami. Organizacyjnie dzieje się jeszcze mniej.Jakaś ekipa robi koncerty hc/punk, rac nie istnieje, a oi…nie ma oi w Szczecinie, poza kilkoma fanatykami związanymi z nami czy z Analogs…Nie ma jedności, jest masa kurestwa i zawiści…Dziś PUNK to sposób na wyrwanie fajnej dupy i podlansowanie swojego wizerunku w świecie pełnym konsumpcji i konformizmu. Czasu nie cofniesz…
Zenhead: Podziały są i będą chociażby dlatego ze „junkers to naziole”. Przy czym szczecin to specyficzne miasto bo koncertu nikt z nami nie zagra bo tak mówi scenowa milicja ale na ulicy nie jeden piątkę zbije i pogada. Trąci czasem hipokryzją ale chuj kładę. Mam swoja ekipę i swoich przyjaciół i to jest najważniejsze.

6. Swego czasu nagraliście kawałek dla Pogoni. Czy chodzicie na mecze? Ktoś z Was udziela się aktywnie w życiu kibicowskim?

Synu: W starym składzie większość czynnie kibicowała. Obecnie nie ma na to czasu, bo większość z nas to już stare ramole z kredytami, dziećmi i zrzędliwymi żonami na karku. Trzeba zapierdalać by przetrwać, więc futbol zszedł na drugi, a może nawet trzeci plan. Ja nadal kibicuje Pogoni i chętnie wspieram naszą narodową reprezentacje, bez względu na stan w jakim obie drużyny się znajdują, jednak nie jest to czynne wspieranie. Na meczu nie byłem od dawna z racji tego, że pracuje za granicą i teraz to rodzina i zespół są dla mnie najważniejsze.
Zenhead: Ja zostałem zmuszony . A na mecze chodze do antałka i czasem cos obejrze. Nie interesuje się futbolem jakos specjalnie.

7. Jak na chwilę obecną przedstawia się skład Junkers? Przedstawcie się prosze.

Synu – śpiew i gitara, Paciak – bas, Wójt – gitara oraz Zenhead – perkusja

8. Jakie były i są Wasze główne inspiracje muzyczne i tekstowe? Czy inspirują Was jakieś nowe kapele?

Zenhead: Inspiracje to tekstowe to pytanie do Syna. Jeśli zaś o muzyczne chodzi to ja lubię szybko i ciężko.
Synu: Zaczynałem od Ramones i Toy Dolls, dalej punk 77, 82, oi itd. Wcześniej był metal, potem odkryłem hardcore, ale ten oldschoolowy, viking rock i stary, chamski rock’n’roll w stylu Motorhead. ubie też ska. Dziś dziele muzyke na dobrą i chujową, style się mieszają, to i ja troche mieszam, ale wydaje mi się, że styl Junkersa jest już dość jednolity i rozpoznawalny. Teksty podsyła mi życie. Jak mnie coś ucieszy, zaintryguje lub wkurwi, to siadam i o tym piszę.

9. Małe nawiązanie do pytania nr2. Jak widzicie obecną kondycję Sceny? Forum Bosego padło, wiele kapel nie gra, nie ma zbyt wielu imprez. Czy to wszystko umiera śmiercią naturalną czy jest szansa na jakieś nagłe poprawienie sytuacji?

Synu: Mało młodych łapie bakcyla na punk, a przynajmniej ten undergroundowy. Zbuntowane dzieciaki słuchają tego, co im podeśle tv, radio i oficjalne kanały dystrybucji. Taki troche kontrolowany ten ich bunt. Nie szukają, bo mają wszystko na tacy.Kapele które powstają to najczęściej kopie kapel, które coś osiągnęły i są znane. Nikt nie sili się na oryginalność. Coraz mniej mnie w tym punku zaskakuje i rusza, a to dlatego, że niewiele jest pomysłowości i oryginalności. Nadal wolę posłuchać setny raz którejś ze starych kapel, bo mają więcej ikry w sobie, niż nowych, może i bardziej profesjonalnych, ale zupełnie nie budzących we mnie emocji. Duża zasługa również samych ludzi, którzy zamiast budować wspólną scenę, wolą budować jedynie swoją pozycje, często kosztem innych. Kapele szczują się nawzajem, wyczuwa się rywalizację zamiast wspierania. To idzie w bardzo złym kierunku…Do tego upolitycznienie tego gatunku rujnuje całego ducha jedności…

10. Macie na koncie kilka płyt, którą uważacie za najbardziej udaną? Która najlepiej sprawdza się na koncertach?

Synu: Nasz koncert to przekrój twórczości. Wplatam piosenki z każdej płyty, bo układam set pod nas. Jednak zdaje sobie sprawe w tego, że zawsze coś pominiemy, bo jest tego po prostu za dużo. Mam nadzieje, że z każdym albumem słychac u nas progres i że ostatnia płyta, „Ogień apokalipsy” to najlepszy krążek, jaki udało nam się stworzyć. Niby punk to proste granie, ale żeby się wyróżniać, trzeba włożyć w to od chuja własnej roboty i czasu.Nic nie przychodzi samo.
Zenhead: Ja bardzo lubię „Nasza wolność” jako ze to mój debiut w roli bębniarza. Ale tak na prawdę to na wszystkich płytach są kawałki które zajebiście lubię bo sa takie, jakie być powinny od A do Z w mojej ocenie. Takim numerem jest np. „Wasze flagi”.

11. Na dniach wyszła Wasza najnowsza płyta. CD jeszcze do mnie nie doszło, pewnie niewielu czytelników ją słyszało, więc prosze powiedzcie o niej słów pare.

Synu: 12 nowych piosenek, zagranych i nagranych na najwyższym poziomie, na jaki nas w tym momencie stać.
Zenhead: Podobno jest moc Emotikon grin

12. Jakie są Wasze plany na najbliźszą przyszłość? Jakieś koncerty promujące nowy krążek?

Synu: Wokół Junkersa jest więcej krzyku, pomówień i oczernień niż wokół innych kapel oi/punk, co nie sprzyja organizacji naszych koncertów. Wiele kapel po prostu boi się z nami zagrać, żeby sobie nie spierdolić opinii na scenie. Bezpodstawnie wkłada się nas do wora z prawicową ekstremą. Kilka wyświechtanych zdjęć ochrony z koncertu w Lublinie, mają być na to dowodem. Ile byśmy nie powtarzali, że nie mieszamy się w konszachty z polityką, to i tak za mało, więc chuj z tym.Jesteśmy napiętnowani na zawsze i powoli przestaje nam specjalnie zależeć, żeby to zmienić. Z drugiej strony od czasu do czasu gramy, ostatnio więcej, bo ludzie powoli zdejmują okulary poprawnej politycznie propagandy i zaczynają myśleć samodzielnie. Jest wielu dobrych ludzi, którzy nam w taki czy inny sposób zajebiście pomogli i wielkie dzięki im za to.Co do przyszłości, na razie nie planujemy nic, bo dopiero zamknęliśmy pewien rozdział w naszej historii, którym jest nasza nowa płyta.
Zenhead: Wychować dzieciaki, zasadzić drzewo wybudować dom, grać punk rocka.

13. Jakie są Wasze wymagania koncertowe?

Synu: Wymagamy nie dokładać z własnej kieszeni do przyjazdu i to jest absolutne minimum, a jak uda się wydębić jakąś małą „górkę”, to Wójt może wracać do domu zadowolony i bez stresu, że mu kobita bedzie marudzić hahaha
Zenhead: Dobra atmosfera i zimne piwo. Z kasa zawsze idzie się dogadać.

14. Na koniec, kilka słów dla naszych czytelników.

Synu: Dzięki za zainteresowanie naszym zespołem.Obiecujemy nie zawieść oczekiwań słuchaczy, nie obniżać lotów i nie skurwić się aż po ostatni dzień naszego istnienia.Myślcie i decydujcie za siebie, wspierajcie kapele, bo bez Was nie byłoby nas…Do zobaczenia na koncertach.
Zenhead: Kupujcie płyty, chodźcie na koncerty i nie dajcie się nikomu ogłupić. Najważniejsze to samemu wyrabiać sobie opinie o wielu sprawach

10968574_1534396630153974_4017980538705454642_n

Hippie Raus- „Hippie Raus”, Olifant Records, 2014

Debiutancka płyta kapeli z Gdańska. Mimo że to debiut, chłopaki młodzieniaszkami nie są, o czym zresztą śpiewają w swoich numerach.
Od pierwszych dźwięków słychać że gdańszczanie nie kombinują i to co ich interesuje to granie 100% Skinhead Music. Kawałki od pierwszego do ostatniego proste do bólu i osadzone w klasyce tak mocno jak tylko się da. Pierwsze moje skojarzenie to „Mechaniczna Pomarańcza” Ramzesa. Podobne riffy, podobny wokal. Czasem płyta podchodzi pod Condemned 84, nie będę zdziwiony, jeśli to były inspiracje, a i myślę że chłopaki nie obrażą się na takie porównania. Muzycznie płyta osadzona w klasyce, więc i teksty nie mogą być inne. Uliczne życie, wkurwienie na rząd, tematy piwno-rozrywkowe plus trochę seksualnych historii. Na koniec trochę niepoprawniej, ale bez wpadania w extremę.
Płytka szybko mija i aż chcę się użyć opcji „replay”. Kolejna fajna produkcja z Olifanta a ja ze swojej strony postaram się o wywiad z HR na łamach tego mini-bloga

Ocena: 4,5. Dobra płyta, bardzo udany debiut. Oby tak dalej! (CIACHO)

11904669_1602482623345374_1380278002635957104_n

Kategorie C- „Falsch Gelebt” KC Die Firma, 2015

Najnowsza płyta rockowych chuliganów z Niemiec. Zespół, który w Polsce zapewne prędko nie zagra ale na Zachodzie, a szczególnie w swoim kraju cieszy się dużą popularnością.
To moja szósta w kolekcji płyta Kategorie C i pierwsza o której śmiało mogę powiedzieć, że jest naprawdę dobra. Problemem tej kapeli jest moim zdaniem to, że jakkolwiek świetnie sprzedają się na koncertach, tak na płytach wygląda a w sumie brzmi to słabo.
Na „Falsch Gelebt” mamy 12 nowych kawałków, tradycyjnie ostrzejszych, jak i akustycznych. Mnie najbardziej podoba się utwór tytułowy (w stylu Sturmwehr) i „Vitamin” ale reszta też trzyma dobry poziom. Płytę kończy akustyczny utwór-niespodzianka, największy ostatnio szlagier Kategorie C i patriotycznie nastawionych niemieckich hools. Tytułu nie podaję, ale chyba wiadomo o co chodzi.
Płyta dostępna na stronie zespołu oraz na koncertach. Polecam! Ocena: 4,5/6 (CIACHO)

This is my 6th and best so far CD of german rock hooligans from Kategorie C. I really like them live but the previous CD’s did not have the power generated by the band on stage. Luckily, this one is really the one to recommend.
„Falsch Gelebt” is simple display of Kategorie C style. Heavier tracks mixed with acoustic ones. Everything sounds fresh and good. The opening track is my favourite one, fans of Sturmwehr should not be disappointed. Later on the numbers are also good and the band keeps the high level until the end. Last, mysterious track is acoustic manifesto known from internet and street demo’s in Germany. Also very good, powerful one.
This CD will surely make the setlist of Kategorie C longer. I have heard the new tracks live and believe me, they sound then even better.
CD is available through the KC website and on the gigs. This is a really good one!

Note: 4/6 (CIACHO)

10991402_1534556070138030_1004353525339943173_n

MARASS- „To my dzieciaki z czarnej ziemi”, Olifant Records, 2014

Tak się jakoś szczęśliwie złożyło że Olifant wypuścił w krótkim czasie 3 premiery i wszystkie 3 bardzo udane- oby tak dalej! Obok Odsieczy z Łodzi i Hippie Raus z Gdańska, światło dzienne ujrzał debiut Ślązaków z Marassa.
Już dostępne w internecie promomixy wskazywały że będzie dobrze i faktycznie tak jest.
13 premierowych numerów (plus dwa nagrania z próby ale te akurat omijam) utrzymanych zazwyczaj w żwawym tempie, wszystko na równym, dobrym poziomie, miło się tego słucha. Płyta kończy się szybko (w końcu to punk rock), ale to tylko dobry powód, by puścić ją raz jeszcze.
Muzycznie mamy tu dobry street punk, myślę że nikt nie powinien być rozczarowany. Moje ulubione kawałki to „Marass” i „Mechaniczna Pomarańcza”- szybko, prosto i do przodu.
Tekstowo troche większy rozstrzał- od przyjemnego, patriotycznego numeru „Ojczyzna”, przez typowo streetpunkowe historie po gloryfikację niemieckiej sceny porno i działalność GG Allina.
Moim zdaniem naprawdę udany debiut, pozostaje tylko liczyć, że wszelkie problemy ze składem i inne przeciwności losu ominà chłopaków i Marass jeszcze nie raz nas przyatakuje- zarówno z nowym materiałem, jak i na żywo.

Ocena: 4 Bardzo udany debiut! (CIACHO)

fajans-and-szmira-b-iext28658519

Po Prostu- „Fajans i Szmira” Olifant Records, 2011

Mocno zaległa recenzja, ale jak mówi staropolskie przysłowie „Lepiej późno niż wcale”.
Co to jest Po Prostu, jaką muzykę grają i o czym mają teksty pisać nie będę z szacunku dla czytelników. Skupię się na tym, czym jest to wydawnictwo.
Dostajemy tu 2 CD a na nich 37 kawałków (cztery się powtarzają, ale w różnych wykonaniach), czyli jak ktoś lubi żeby jak płaci było dużo, będzie w siódmym niebie. Mamy tu zapis koncertowego koncertu z „Ucha” oraz pozostałe cztery z „Parlamentu”. Wszystko brzmi dobrze i klarownie, jak na punk rockowe warunki nawet bardzo dobrze. Na scenie meldują się 2 składy kapeli, co może być małą ciekawostką dla koneserów, na szczęście wszystko jest spójne.
Nie będę wypisywał numerów zawartych na albumie, bo jest ich cała masa, słowem „the best of” gdańskich punk rockowców w wersji live i przegląd ich całej ćwierć wiecznej działalności.
Ci którzy Po Prostu lubią, pewnie już ten album mają, ci którzy jeszcze nie mają mogą szanse tą nadrobić. Sam nie jestem przesadnym fanem PP ale cenię ich za konsekwencję, staż sceniczny i niezależność. Czysty punk rock taki jak być powinien, nieskażony żadnym farmazonem.
Dobrze że ta płyta ujrzała światło dzienne, należy się Szczepanowi i spółce jak mało komu.
Polecam!

Ocena: 4/6